0

Jak Unia walczy z kryzysem?

Można odnieść nieodparte wrażenie, że Unia walczy z kryzysem niczym gaszący ogień benzyną. Zamiast deregulować rynki, obniżać obowiązkowe podatki, zalecane swoim państwom członkowskim i likwidować nikomu niepotrzebne bariery dla wolności gospodarczej, brnie w niesłychany, zbiurokratyzowany twór, który urasta do roli Wielkiego Brata.

Powszechnie wiadomo, że każda kolejna regulacja w gospodarce powoduje utratę mocy produkcyjnych i zarazem miejsc pracy. Każda podwyżka podatków powoduje natychmiast mniejsze wpływy budżetowe, rozrost szarej strefy i kolejną falę bezrobocia. Każdy program „stymulujący” powstawanie nowych miejsc pracy, skutkuje wzrostem bezrobocia, obniżeniem się jakości pracy i narastaniem frustracji u bezrobotnych. Tym bardziej, jeśli robi się to za puste, dodrukowywane w ogromnych ilościach pieniądze.

Trzeba sobie zdać sprawę z mechanizmów jakie rządzą rynkiem i psychologią człowieka. Bezrobotny, który znajdzie pracę dzięki programowi unijnemu, nigdy później nie poszuka sobie samodzielnie nowej pracy, jako że będzie liczył w tej sprawie na pomoc państwa. Ludzie uzależniają się od państwowej opieki, stają się nieporadni życiowo i słabi. Wywoływanie tego typu nawyków w społeczeństwie prowadzi do jego moralnej i ekonomicznej zapaści. Efektem tego typu działań, w perspektywie długofalowej, jest nieudolne społeczeństwo, o wygórowanych oczekiwaniach w stosunku do państwa, którego narastająca frustracja może doprowadzić do wielu nieszczęść.

Jedyną możliwą receptą na kryzys ekonomiczny jest wolność, w wymiarze gospodarczym i społecznym. Eurokraci boją się jej jednak bardziej niż czegokolwiek innego, gdyż mogłaby ona oznaczać kres ich bytu, jako ważnych person, mających przerażająco dużo władzy i pieniędzy. Stąd ich usilne zabiegi, aby nie dopuścić do utraty kontroli nad społeczeństwami, a wręcz zacieśnić ją, pod pozorem walki z kryzysem.

admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *